Archiwum dla 'Litwa'Kategoria

Comeback

marzec 5, 2007

Wyjazd byl ciekawy. Nie ukrywam ze sie troche rozczarowalem kilkoma rzeczami, ale niektore mnie pozytywnie zaskoczyly :) Ogolnie napisze cos wiecej jak mi sie przypomni bo teraz to do konca nie ogarniam

Na wstepie dziekuje profesorowi Hejce za to ze wywalil nas z Sarafiniszek bo przyjechali dzienni (oczywiscie dowiedzielismy sie o tym jak przyjechalismy rano do trok, ze nie ma dla nas miejsca, co nas mocno zaskoczylo) i musielismy sobie sami skolowac nocleg. Na poczatku bylem mocno wkurzony ze do Trok kawal drogi i slaby dojazd, ale pozniej sie z tego powodu w sumie cieszylem bo wyladowalismy w Starych Trokach, gdzie o dziwo tez bylo troche tematow (szkola polska, starotrocki architektoniczny park narodowy, kosciol na ruinach trockiej warowni, duzo milych polakow, itp itd)

Grupa z ktora wyjechalismy, no coz, ogolnie duzo sie klocilismy wieczorami, spieralismy i obrazalismy na siebie… Ale co poradzic, nie mozna kazdego lubic, nikt nie jest idealny, a jego poglady tym bardziej. Ale nie to najwazniejsze, najwazniejsze jest to ze po tych 4 dniach wyjazdu zrobilem troche “foteczek” i moze cos sie nada do pokazania :) w sumie po to wyjechalismy zeby robic zdjecia a nie sie bratac i dzielic.

Poza tym w skrocie – skrecilem kostke chyba i mam chociaz drobna nadzieje ze 5 zdjec bedzie na tyle dobrych ze sie zalapia na ta wystawe co ja nam Hejke chce zalatwic z wyjazdu. Ale pozyjemy zobaczymy i tak sie ciesze, bo troche odpoczolem od problemow i moglem chociaz na chwile o nich zapomniec

p.s. Dzieki Hodurku za nocleg wczoraj w Wwa, niemialbym sily wracac tak dlugo :*

Jutro wyjazd

luty 27, 2007

20 z haczykiem z Fabrycznego zeby być na centralnym przed 23.

Potem ciezkie 10 godzin non stop jazdy busem do Wilna.

Potem pociagiem za jakies 3 lity do Trok.

W Trokach zaczne sie martwic co dalej, bo w sumie do konca nie wiem co dalej.

A wszystko po to zeby w czwartek pojawic sie okolo 10 (jak trafie) w Zaratniszkach (czy jak to sie pisze).

Kupiłem już wkładki do butów, kremik, wyprałem ciuszki, nie mam mapy, kasy ledwo starczy na zycie, ale sie ciesze.

W koncu bez ryzyka nie ma frajdy, czy jakoś tak :)

Dzisiaj odebrałem z poczty rozliczenie za ubiegły rok pracy, nachapałem sie tyle, ze chyba dostane najwyzsza stawke podatkowa :) i na dokladke przyszedl list z milicji… No coz, odrzucili podanie, ale trzeba walczyc o swoje :)

Czuje ze ten wyjazd troche podładuje mi baterie, mam taka nadzieje…